Czy ufasz lekarzowi i farmaceucie?

czy ufasz lekarzowi

W aptece spotykam się z pacjentami, którzy do zażywania leków podchodzą z dużą rezerwą. Uważają, że jedynie medycyna naturalna i stare, babcine sposoby leczenia są bezpieczne i skuteczne. Nowo wprowadzone lekarstwa mają w sobie dużo chemii i w dłuższym rozrachunku bardziej szkodzą zdrowiu niż mu pomagają. Nowości farmaceutyczne są raczej chwilowym trendem – za jakiś czas będą wycofane oraz uznane za szkodliwe i trujące. Osoby będące zwolennikami naturalnych terapii przychodzą do apteki kupić głównie zioła lub preparaty o długiej tradycji, jak Amol, maść ichtiolowa („czarna maść”) czy tran. czy ufasz lekarzowi

Niektórzy pacjenci wychodzą też z założenia, że lekarze i farmaceuci są przekupieni przez firmy farmaceutyczne, więc ich działania nie służą pomocy zwykłym ludziom, lecz własnym interesom.

Czasopismo Newsweek przeprowadziło ankietę, mającą na celu zbadanie zaufania pacjentów do lekarzy. czy ufasz lekarzowi

czy ufasz lekarzowi

Jak na zawód, który powinien chwalić się społecznym zaufaniem, wyniki są nędzne.

Czym może być to spowodowane? czy ufasz lekarzowi

Na wizytę u specjalisty czeka się kilka miesięcy, a trwa ona 15 minut. Lekarze szkodują skierowań na badania i traktują pacjentów lekceważąco. Pacjenci mają żal, że nie zostaje z nimi przeprowadzony szczegółowy wywiad lekarski, przepisane leki nie zawsze działają, a lekarz nie potrafi jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie im dolega.

A co z farmaceutą? czy ufasz lekarzowi

Trudno mi określić, jak słupki „Tak/Nie/Różnie, zależy od schorzenia” wyglądałyby odnośnie publicznego zaufania do zawodu farmaceuty, bo takiej ankiety w Internecie dotychczas nie znalazłam.

Nie dziwię się awersji pacjentów do współczesnych leków. Kiedy oglądają w telewizji swój ulubiony program, a w kulminacyjnym momencie pojawia się reklama środka przeciwbólowego, kropli do nosa czy nowego suplementu, również dostaję szału. Więcej niż połowa reklam jest o lekach i suplementach. Połowa preparatów co jakiś czas zmienia grafikę pudełka lub jest wypuszczana w formie Max, Forte lub Extra, tylko po to by przyciągnąć uwagę i zwiększyć sprzedaż. Kiedy wydaje Ci się, że prowadzisz w miarę zdrowy tryb życia, reklama suplementu mówi, że jesteś w błędzie – za dużo ważysz, lekceważysz wątrobę i niedostatecznie dbasz o odporność. W końcu przychodzi ten moment, gdy kupujesz reklamowany preparat, a cudownych efektów nie ma. Najzwyczajniej w świecie Cię oszukali.

Przedstawiciele farmaceutyczni i profity

Wracając do tematu lekarzy, farmaceutów i firm farmaceutycznych – nie mam zamiaru mydlić Ci oczu. Przychodnie i apteki są odwiedzane przez przedstawicieli praktycznie codziennie. Szkoda, że ci przedstawiciele są głównie po studiach marketingowych i zaledwie około-medycznych. Zadając im specjalistyczne pytania o preparat, nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć. Wiedzą tylko to, co im zostało powiedziane na szkoleniu w firmie. Czy przedstawiciele oferują profity? Oczywiście, że tak! Chcąc na dłużej zapaść w pamięć, przynoszą długopisy, notatniki, reklamówki oraz darmowe próbki kosmetyków i suplementów. W aptece raczej nie usłyszysz „czy doliczyć reklamóweczkę?”, bo tych jest pod dostatkiem. Jeśli chodzi o bardziej kosztowne podarunki – na pewno takie istnieją. Nie jestem jednak na takim „szczeblu medycznym”, aby dokładnie powiedzieć, jak one wyglądają. Myślę, że właściciele wielkich aptek, którzy dobijają targu z przedstawicielami odnośnie dużych zamówień, lekarze wypisujący na recepcie określone leki, a także urzędnicy piastujący istotne stanowiska służbie zdrowia mają w tym temacie większe doświadczenie.

Jakie jest moje spojrzenie na lekarzy, nowości farmaceutyczne i społeczne zaufanie?

Znam branżę medyczną od podszewki, więc trudno mi patrzeć na nią z takim dozgonnym zaufaniem, jak to miało miejsce nim zaczęłam studia i pracę w aptece. W kwestiach zdrowia zdaję się głównie na siebie – znam swoje ciało i wiem, które sposoby leczenia są dla mnie najlepsze. Dopiero gdy te metody zawodzą, kieruję się po konsultację w stronę przychodni.

Do nowości farmaceutycznych podchodzę bardzo ostrożnie. Po pojawieniu się preparatu na rynku czytam jego skład, pytam o opinię koleżanki i dopytuję o doświadczenia pacjentów. Tak było w przypadku preparatu Desnoran – wystarczyło podpytać kilka pacjentek-żon, które od razu powiedziały, że u ich mężów nie działa. Sama kupiłam żel Vedimasan na obrzęknięte i obolałe w pracy nogi. Przyznaję, że naiwnie padłam ofiarą chwytu marketingowego i niepotrzebnie wydałam pieniądze, ponieważ ulgi w nogach nie odczułam. czy ufasz lekarzowi

Przewiduję, społeczne zaufanie do zawodów medycznych będzie spadać. W dobie Internetu pacjenci są coraz bardziej świadomi – czytają o uchybieniach w służbie zdrowia, udzielają się w dyskusjach medycznych i na własną rękę poszukują skutecznych metod leczenia.

Prawda jest taka, że jeśli sami należycie nie zadbamy o własny interes, jakim jest zdrowie, nikt tego za nas nie zrobi. Niezwykle rzadko zdarza się lekarz-perełka. Jeśli takiego masz, szanuj go i nie oddawaj.

Proszę, napisz, jakie są Twoje opinie i doświadczenia.
Jak postrzegasz lekarzy i porady farmaceutów?
W komentarzu pod artykułem w skali 1-10 określ swoje zaufanie do zawodów medycznych. czy ufasz lekarzowi

czy ufasz lekarzowi, czy ufasz lekarzowi, czy ufasz lekarzowi, czy ufasz lekarzowi

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

• Nalewka bursztynowa – w czym tkwi jej sekret?
• Jak szybko i skutecznie wyleczyć przeziębienie?

  1. Grażyna 27 lutego 2017 o 19:07

    Leczę się sama i głównie naturalnymi sposobami. Lekarzy, szpitali i aptek wolę unikać. Wiadomo, w telewizji różne rzeczy się słyszy. Na szczęście nie miałam takiej sytuacji życia/śmierci, w której musiałabym polegać wyłącznie na swoim lekarzu.
    Moja ocena zaufania do zawodów medycznych jest w miarę neutralna: 5/10

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 28 lutego 2017 o 14:54

      Grażyno, dziękuję za opinię. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  2. Olu001 28 lutego 2017 o 12:17

    Mój poziom zaufania do lekarzy i farmaceutów w kwestii chorób przewlekłych oceniam na: 3/10. Gdy chodzi o sytuacje nagłe i interwencje przy zagrożeniu życia, ten wskaźnik jest wyższy – nawet 6/10.
    Niestety, ponieważ sama choruję na przewlekłe choroby, zbyt często trafiam na obojętność, lekceważenie (jako osoba chora znam swoje dolegliwości), protekcjonalne traktowanie i proponowanie mi inwazyjnych metod, podczas gdy wiem, że istnieją bezpieczne alternatywy, których warto przynajmniej spróbować (a gdybym nie wiedziała, dałabym się nabrać). Nie będę wchodzić w szczegóły, ale fakt, że mimo chorób obecnie funkcjonuję na dobrym poziomie, zawdzięczam głównie sobie.
    Choćby proponowanie specyfików na byle przeziębienie uważam za duże nadużycie. Odkąd odkryłam imbir, nigdy już nie wezmę np. tabletki na ból gardła.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 28 lutego 2017 o 15:05

      Olu, dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. W kwestii chorób przewlekłych bardzo ważne są nasze codzienne nawyki. Leki natomiast są koniecznym dodatkiem, który nie pozwoli chorobie się pogłębić. W służbie zdrowia, jako pacjent, też niestety spotykam się z nieprzyjemnym traktowaniem. Czym może być to spowodowane? Nadmierną liczbą pacjentów i stresem? Uciążliwą już rutyną w pracy? Wiadomo, kiedy idziemy do kogoś po pomoc, to oczekujemy uwagi i zrozumienia. Wiem, że to może być trudne, ale może poszukaj lekarza i farmaceuty, na których mogłabyś polegać, nie kierując się miastem/ulicą, na której mieszkasz. Czasem potrzeba wysiłku, aby trafić na dobrych ludzi. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  3. Agnieszka - dekozdrowia.pl 28 lutego 2017 o 20:23

    Swoje zaufanie do lekarzy oceniam na 4-10. Jeśli chodzi o poszczególnych lekarzy, niektórzy dostaliby wyższą ocenę, ale średnia jest niestety dosyć niska. Miałam niezłe zdanie o pediatrze córki, ale po tym, jak na zaczerwienione gardło i gorączkę przepisała leki o wartości około 100 zł, moje zaufanie spadło. Z kolei pani dermatolog wręcz zrobiła mi całą kampanię reklamową pewnej maści… Za to spotykam wielu pomocnych i mądrych farmaceutów i swoje zaufanie do nich oceniam na 7/10.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 1 marca 2017 o 15:21

      Agnieszko, intuicja mi mówi, że pediatra przepisał Twojej córce kilka syropów na podniesienie odporności, dlatego rachunek w aptece wyniósł ponad 100 zł. Szkoda, że nie zasugerował naturalnych sposobów, jak choćby syrop z cebuli, miód z cytryną, sok z czarnego bzu. Podlaska firma Dary Natury wypuściła też na rynek ekologiczną herbatkę dla dzieci „Krasnoludek”, która kosztuje około 6 zł i ma bardzo fajny owocowy, witaminowy skład. Wiem, że będąc pod ścianą i dla dobra dziecka kupujemy wszystkie preparaty, które przepisał lekarz. Jednak jeśli są to preparaty na wzmocnienie, to najlepiej zapytać farmaceutę, czy są dobre, bo może w aptece znajdzie się coś lepszego i tańszego. Cieszę się, że zdołałaś trafić na dobrych i pomocnych farmaceutów. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. ye 1 marca 2017 o 11:17

    Ufam, czy może jestem zdolny do zaufania, tylko tym lekarzom (farmaceutów i apteki na razie pominę), którzy zdają test zaufania. Jeżeli
    – z lekarzem można rozmawiać i odnosi się on do logicznej, zdroworozsądkowej argumentacji, w sposób równie logiczny i zdroworozsądkowy
    – lekarz chce i potrafi na bazie swojej wiedzy i PRAKTYKI! wytłumaczyć co, jak i dlaczego?
    – potrafi uznać swoją niewiedzę
    – stara się poszukać przyczyny, znaleźć środek zaradczy (nie działa mechanicznie – choroba -> lek -> do widzenia), bazując nie tylko na akademickiej wiedzy, ale i PRAKTYCE!
    – lekarz nie lekceważy moich zdolności do samoobserwacji, ale też umie odczytać, to co mówię z perspektywy swojej wiedzy, praktyki.
    Taki lekarz, staje się bardziej partnerem, niż półbogiem wygłaszającym prawdy ex cathedra. Znałem i znam kilku takich. Widzę, że się starają, nie działają mechanicznie.
    W aptece, to ja raczej nie szukam pomocy. Czasy pań i panów magistrów, którzy naprawdę coś wiedzieli, to już chyba minęły. Chociaż widzę, że są tacy, którzy naprawdę coś wiedzą o leku, preparacie i tacy, którzy działają jedynie, jako sprzedawcy, czysto mechanicznie.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 1 marca 2017 o 15:01

      YE, rozumiem, gdzie są mankamenty i czego oczekujesz od lekarza. Chodzi o to, aby wybrać się na konsultację i jak równy z równym spróbować razem znaleźć rozwiązanie problemu. Podejście niektórych lekarzy/farmaceutów „skończyłam studia, a Ty się nie znasz” wcale nie pomaga w budowaniu zaufania i podjęciu leczenia. W służbie zdrowia jest wiele przeciętnych osób, które przestały się rozwijać i leczą utartymi schematami. Mam świadomość, że w moim zawodzie jest część ludzi po fachu, którzy wprost imponują wiedzą i doświadczeniem, a niektórzy są na tyle ograniczeni, że nie chciałabym kupić od nich nawet Rutinoscorbinu. Nadal szukam dla siebie dobrego lekarza. Kiedyś leczyła mnie bardzo mądra, wyrozumiała i skrupulatna pani doktor. Niestety, potem odeszła na emeryturę, a każdy następny lekarz po niej to już nie jest to samo.

      Odpowiedz
  5. Izabelka 1 marca 2017 o 20:50

    Generalnie jeżeli idę do lekarza to znaczy, że sprawa jest już zaawansowana i wymaga konsultacji. Staram się wtedy wypełnić wszystkie zalecenia, uważam że osoba po studiach i z pewnym doświadczeniem wie o wiele więcej niż ja – nie mająca z medycyną nic wspólnego. Oczywiście jak w każdej dziedzinie najważniejszy jest umiar, staram się nie brać za wiele leków na raz. Nie do końca ufam też suplementacji. A jeżeli mogę obyć się bez wizyty w aptece czy u lekarza (co niestety ostatnio mi nie wychodzi) to na pewno z niej rezygnuję.

    Odpowiedz
  6. Szymon | pomensku 2 marca 2017 o 14:31

    Mam spore zaufanie do lekarzy, zawsze trafiałem na kompetentnych. Najważniejszym lekarzem okazała się jednak dla mnie dieta, a konkretnie jej zmiana. Odżywiam się znacznie zdrowiej, regularnie ćwiczę i zauważyłem, że moje zdrowie polepszyło się diametralnie. Jak się okazało, wiele moich dolegliwości wynikało z głupich zaniedbań, które tuszowałem lekami.

    Odpowiedz
  7. Rytmy Natury 5 marca 2017 o 11:36

    Jak można ufać farmaceucie skoro nic konkretnego nie może doradzić. Nie raz spotkałam się z tym w aptece więc teraz zanim pójdę do apteki poszperam samodzielnie o składach i wówczas szukam konkretnego produktu a nie rady. Niestety tak wygląda rzeczywistość, dla mnie farmaceuta to tylko sprzedawca, chociaż wolałabym żeby było inaczej. O lekarzach nie wspomnę bo to jeszcze gorszy sort…piszę z własnego doświadczenia, być może ktoś inny ma je odmienne…

    Odpowiedz
  8. Kamil 16 marca 2017 o 13:16

    Również z daleka trzymam się od lekarzy. Zwykle nie są w stanie pomóc. Oczywiście przy poważniejszych sprawach, operacjach nie ma wyjścia. Samemu się np. nerki nie przeszczepi. Natomiast podejście do suplementów mam takie: im więcej dany produkt widzę w reklamach, tym bardziej go unikam. Oczywiście nie jestem negatywnie w ogóle do suplementów nastawiony i przyjmuję spirulinę, ale wcześniej mocno weryfikuje informacje o produkcie.

    Odpowiedz
  9. Rytmy Natury 30 marca 2017 o 10:08

    Nie ufam i mam ku temu powody 😉

    Odpowiedz
  10. kahsDesign 30 marca 2017 o 10:39

    Ja przykładowo jak jestem przeziębiona to wole iść do apteki i porozmawiać z farmaceutom który może mi coś doradzić niż do lekarza. Co do lekarzy mam złe doświadczenia, niby to jest taki zawód który zawsze powinien pomagać, a ja w większości spotykam się z tym że byle by przepchnąć. Mam jednego lekarza któremu ufam, a do innych podchodzę bardzo z dystansem.

    Odpowiedz
  11. Agni 30 marca 2017 o 10:40

    Dla mnie wizyta w aptece w sytuacji kiedy potrzebuję się poradzić to dramat, dlatego że mam wrażenie że magistrzy nie dość że są niezaangażowani, to po prostu niedouczeni. Mówisz o objawach a on ci proponuje coś od czapy. Mówisz, że jakiś lek nie działa, a on ci proponuje inny lek z prawie identycznym składem….

    Co do lekarzy… Raczej zakładam, że się znają i daję im kredyt zaufania, chociaż nie boję się zadawać pytań, nawet niewygodnych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *