Leki syntetyczne czy naturalne – które wybrać?

leki syntetyczne a naturalne

Oto paradoks: im mocniej rozwija się chemia farmaceutyczna, tym bardziej wracamy do naturalnych form leczenia. W połowie XX wieku błędnie zakładano, że medycyna konwencjonalna wyprze z obrotu ziołolecznictwo. Stało się inaczej. Z roku na rok coraz bardziej leczymy się ziołami. Do czego to doprowadzi? Czy powracające do łask terapie naturalne są lepsze niż ugruntowana przez badania medycyna akademicka?

Jak obecnie wygląda nasze leczenie?

Dzisiejsza medycyna kojarzy się nam z tabletkami, zastrzykami i urządzeniami medycznymi. Ach, zapomniałam jeszcze wspomnieć o reklamach farmaceutycznych – podczas wieczornego seansu filmowego nagminnie przypominają nam o bólu, odchudzaniu i poprawie potencji.

Prawda jest taka, że chociaż często narzekamy na dzisiejszą służbę zdrowia i trendy farmaceutyczne, to trudno się od nich całkowicie odciąć. Medycyna jest nam niezbędna do życia jak bieżąca woda w toalecie. Dawniej ludzie umierali z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego. Dzisiaj jest to prosty zabieg chirurgiczny, kończący się niewielką blizną. Niegdyś zapalenie płuc było śmiertelne – teraz wystarczy podać antybiotyk. Niewątpliwą ogromną zaletą medycyny akademickiej jest to, że faktycznie działa i ratuje życie.

Oprócz dowodów na skuteczność leków syntetycznych, w praktyce aptecznej co rusz spotykam się z osobami, które są przykładem na działanie lecznicze roślin. Pacjenci, których spotkałam, ziołami łagodzą bolesne miesiączki, zapobiegają i leczą przeziębienie, poprawiają stan wątroby i niwelują niestrawność. Miałam pacjenta, który co miesiąc przychodził po zioło wierzbownicy i dzięki niej po porozumieniu z lekarzem odstawił leki na prostatę. Pewna pani stosowała zioła, by zapobiegać pasożytom u dzieci. Znajoma pije lecznicze herbatki, by kontrolować boreliozę. Przykładów jest na pęczki. Zauważyłam jednak pewną tendencję – pacjenci przychodzą do apteki, bo SAMI interesują się ziołami. To nasuwa pytanie…

Co lekarze wiedzą o ziołach?

W tej kwestii warto zapytać swojego lekarza. JESTEM PRAWIE PEWNA, że nie wiedziałby, do czego służy nagietek, bobrek czy pięciornik. Dlaczego? Otóż lekarze stosują leczenie farmakologiczne, a na zioła patrzą tylko jak na przyjemne, zdrowe hobby. Traktują ziołolecznictwo jako niepewne pod względem skuteczności oraz bezpieczeństwa dla pacjenta. Według nich, naturalny sposób leczenia jest naiwny i opóźnia szukanie właściwej pomocy.

Obecnie ziołami zajmują się głównie farmaceuci i certyfikowani zielarze. Zioła i leki pochodzenia roślinnego są dostępne bez recepty, dlatego ich stosowanie ma charakter samoleczenia, które odbywa się oddzielnie lub równolegle z „tabletkowym” leczeniem w gabinecie lekarza. Owi lekarze nie zawsze rozumieją podłoże zachowań swoich pacjentów. Trudno im się dziwić! Studenci medycyny nie uczą się fitoterapii od czasów II wojny światowej, więc jak można mieć przekonanie do czegoś, o czym się nie ma pojęcia?

I tutaj pstryczek w stronę lekarzy-niedowiarków, wątpiących w działanie roślin.

Szacuje się, że nawet 70% współcześnie stosowanych leków pochodzi od ziół. Dzisiejsza medycyna przepełniona jest składnikami pochodzenia roślinnego:
morfina, działająca silnie przeciwbólowo, występuje w maku,
sylimarynę, regenerującą miąższ wątroby, znajdziemy w ostropeście plamistym,
• stosowana podczas reanimacji atropina jest w owocach wilczej jagody,
aspiryna powstała na wzór występujących w korze wierzby salicylanów.

W czym leki naturalne są lepsze od syntetycznych?

Dawniej stosowanie rumianku, szałwii czy pokrzywy głównie wynikało z długoletniej tradycji naszych babć. Współcześnie ich działanie zostało potwierdzone przez badania. Weszliśmy w erę nowoczesnego ziołolecznictwa, gdzie każdy roślinny preparat leczniczy musi być produktem zarejestrowanym przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL), dla którego liczą się dowody skuteczności i bezpieczeństwo stosowania.

Leki syntetyczne zawierają jedną-dwie, no czasem trzy składniki lecznicze. Zioła wykazują swoje działanie ze względu na zawartość dziesiątek substancji czynnych! W związku z tym, że każda z tych substancji może mieć inne właściwości, leki roślinne działają na cały organizm, a nie na pojedynczy objaw. Ich działanie jest rozumiane jako bardziej „holistyczne”, harmonijne i zgodne z naturą. W porównaniu do leków syntetycznych, postrzegamy je jako mniej inwazyjne i dające co najwyżej łagodne objawy uboczne.

Co najczęściej leczymy ziołami?
• dolegliwości pokarmowe,
• przeziębienia,
• problemy skóry i włosów,
• nerwice i problemy ze snem,
• łagodne dolegliwości moczowe i wątrobowe.
Zioła stosujemy również wtedy, gdy chcemy oczyścić organizm z toksyn i nagromadzonych przez lata złogów pokarmowych. Dobrą sławą cieszą się przepisy na kuracje oczyszczające i poprawiające metabolizm.

Nie można ukryć, że leczenie ziołami sprawia przyjemność. Bazujemy na tym, czym obdarowała nas natura i dzięki niej uzupełniamy niedobory składników organizmu. Dużą rolę ogrywa wiara w moc leczenia, ponieważ ma to wpływ na naszą podświadomość i przyspiesza powrót do zdrowia.

Jeśli interesujesz się ziołolecznictwem, to pamiętaj, aby wybierać preparaty o statusie leków bez recepty (OTC – over-the-counter). Należą do nich:
• zioła sypkie lub w saszetkach, np. kora wierzby, korzeń lukrecji, liść brzozy, ziele krwawnika,
• krople, np. żołądkowe, nasercowe, walerianowe,
• syropy, np. syrop tymiankowy, Neospasmina, Valused,
• maści, np. maść arnikowa, nagietkowa,
• tabletki, np. Sylimarol, Rapchacholin C, Deprim.

Preferuję stosowanie sypkich ziół, gdyż są w naturalnej postaci, bez dodatków wypełniających i przeciwzbrylających, które można spotkać w tradycyjnych tabletkach. Jeśli jesteśmy wygodni i nie lubimy parzyć herbatek lub robić okładów, to w drugiej kolejności wybierajmy gotowe preparaty OTC, a na szarym końcu suplementy diety. Mimo że suplementy mogą przynosić korzyści, to nie podlegają one kontroli przez inspekcję farmaceutyczną, tylko sanitarną. Prawo nie wymaga ich rejestracji, ani szczegółowej dokumentacji gwarantującej jakość, skuteczność i bezpieczeństwo stosowania. Mówiąc prosto – do końca nie wiesz, co w tabletce suplementu masz.

W czym leki syntetyczne są lepsze od naturalnych?

Chociaż leki roślinne posiadają wiele zalet, to nie zastąpią medycyny akademickiej, która jest świetna w leczeniu przypadków nagłych, jak zawały serca, stany padaczkowe czy ataki astmatyczne. Co więcej, współczesna medycyna nie może funkcjonować bez antybiotyków, leków przeciwbólowych, przeciwarytmicznych czy na nadciśnienie.

Ziołolecznictwo nie wyprze medycyny akademickiej, może za to stanowić jej uzupełnienie. Doskonałym przykładem jest picie naparu z lipy podczas zbijania gorączki paracetamolem. Paracetamol działa na ośrodki termoregulacji, a lipa schładza ciało, bo pomaga się wypocić.

Trzeba pamiętać, że niektóre niepozorne zioła mogą wchodzić w interakcje z klasycznymi lekami. Jako przykład nasuwa mi się połączenie miłorzębu japońskiego (poprawiającego krążenie mózgowe) oraz kwasu acetylosalicylowego znajdującego się w lekach typu Acard/Polocard, które mają działanie przeciwzakrzepowe. Połączenie tych dwóch może skończyć się tragicznie, bo wzrasta ryzyko krwawień wewnętrznych. Pamiętajmy, że obok właściwości leczniczych, leki naturalne również mogą mieć liczne działania niepożądane. W porównaniu do metod medycyny tradycyjnej, dane na temat roślin leczniczych są nadal ograniczone, co pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi.

Dla niektórych osób minusem leków roślinnych może być to, że działają z opóźnieniem. Jeśli je stosujesz, musisz wykazać się cierpliwością. Leki syntetyczne działają szybko i skutecznie, bo mają wąski zakres działania, który ogranicza się np. do jednego organu.

Dwie skrajności: niedocenianie vs bezkrytyczne podejście do ziół

Często jest tak, że zwolennicy leków syntetycznych nie mogą sobie wyobrazić, że leki roślinne rzeczywiście działają. Na drugim biegunie znajdują się nadmierni entuzjaści fitoterapii, którzy oczekują wyników niemożliwych do uzyskania. Jedni stosują wyłącznie leki syntetyczne, a drudzy maksymalnie odcięli się od wizyt u lekarza i leczą się na własną rękę.

Panie i Panowie, trzeba znaleźć kompromis. Nie po to ludzkość się męczyła, aby jedno z nich – ziołolecznictwo albo medycyna konwencjonalna – zostało zepchnięte w niepamięć. Wszystko zostało stworzone, aby pomagać człowiekowi. Korzystajmy z obu metod z głową.

leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne, leki syntetyczne a naturalne

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

• Oparzenia słoneczne – jak sobie z nimi radzić? Apteka rusza z pomocą.
• Leczenie nadmiernej potliwości – niebezpieczne antyperspiranty i lecznicze działanie szałwii
• Jak wyleczyć anemię spowodowaną przez niedobór żelaza?

  1. Ula 12 sierpnia 2017 o 07:43

    Zdecydowanie masz rację. We wszystkim trzeba znaleźć umiar. I zwyczajnie wybierać to co w danym momencie na nas działa. Jesteśmy w tej chwili jako cywilizacja chyba coraz bliżej natury, ale gdzie jak gdzie, w lekach, tylko na niech oprzeć się nie da.
    Bardzo ciekawy artykuł 🙂

    Odpowiedz
  2. Monika Pisze 14 sierpnia 2017 o 10:25

    Bardzo ciekawy wpis. Muszę przyznać, że robię wszystko aby z leków nie korzystać w ogóle. Mam wrażenie, że przez nie mój organizm osłabia się jeszcze bardziej, więc sięgam po nie jedynie w ostateczności 🙂

    Odpowiedz
  3. Sylwia 14 sierpnia 2017 o 16:39

    Nie zaprzeczam, że artykuł ciekawy… aczkolwiek fragment o tym, że lekarze nie znają się na ziołolecznictwie uważam za bardzo niesprawiedliwy. Fakt-jestem lekarzem i dlatego medycyna akademicka jest mi bliższa, jednak nie da się ukryć, że całkowite poleganie na mocy ziół jest zdecydowanie przesadzone. Niestety stwierdzenia, że lekarze od wielu lat nie uczą się na temat działania ziół, nie znają się na nich i nie rozumieją idei ziołolecznictwa są bardzo krzywdzące i bardzo pogarszają współpracę na płaszczyźnie lekarz-pacjent, ale również lekarz- farmaceuta. Przykre to. Leczenie ziołami jak najbardziej może wspomagać terapię różnych dolegliwości i chorób, ale nie łudźmy pacjentów że dzięki ziołom wyleczymy wszystko co tylko chcemy. Niestety bywają pacjenci, którzy nie wyrażają zgody na leczenie „akademickie” bardzo poważnych chorób, zdając się jedynie na moc ziół. Dlatego ważny jest umiar we wszystkim. W wyrażaniu opinii na temat wiedzy środowiska lekarskiego również 😉 Uważam, że dobra współpraca między lekarzem farmaceutą jest bardzo ważna dla dobra samych pacjentów. Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 16 sierpnia 2017 o 09:41

      Sylwio, na pewno są w Polsce lekarze, którzy znają się na ziołolecznictwie. Większość jednak nie ma o tym pojęcia! „Przyjęło się”, że skoro lekarze i farmaceuci pracują w jednym sektorze, to należy mówić o sobie dobrze. Ja nie widzę takiego obowiązku, bo bez rozmowy o problemach patologie się powiększają. Zamiast to zamiatać pod dywan, trzeba o tym mówić i coś z tym robić. Mówię to w dobrej wierze. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. Guess What/ Klaudia 14 sierpnia 2017 o 22:39

    Mega fajny artykuł, bardzo pomocny – masz rację umiar jest najważniejszy, zwłaszcza przy lekach.

    Odpowiedz
  5. Agar i Piżmo 15 sierpnia 2017 o 11:08

    Ostatnio kolega opowiadał mi, że pojechał do Brazylii leczyć plecy u Szamana – błotem i żywicami zamiast garścią tabletek. Pomogło po 3 dniach.

    Odpowiedz
  6. Joanna 22 sierpnia 2017 o 22:54

    Cenię zioła i staram się używać ich w leczeniu rodziny. Denerwuje mnie jednak wykorzystywanie ich „sławy” do produkowania niemal całkowicie syntetycznych leków lub suplementów, których składnikiem bywa zioło w jakiejś minimalnej dawce, a reszta to glikol polipropylenowy, sorbitol etc.

    Odpowiedz
  7. Kamil 16 października 2017 o 12:17

    U mnie gdy tylko pojawią się symptomy choroby natychmiast sięgam po produkty naturalne. Dopiero w ostateczności po syntetyki. Zwykle się sprawdza, choć poleżeć trzeba chwilkę dłużej…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *