Mówię stanowcze NIE dla blogów parentingowych

blogi parentingowe

Blogi parentingowe stają się coraz popularniejsze. Wśród nich pojawiają się wysoko zasięgowe olbrzymy, jak Szczesliva czy BlogOjciec. Postują praktycznie codziennie i docierają do setek tysięcy osób…

Sukces blogów parentingowych

Mamy lubią je czytać, ponieważ mogą porównać swoją rodzicielską codzienność do życia innych mam. Kiedy telewizja przedstawia macierzyństwo jako stan błogi, radosny i czysty – blog parentingowy mówi, jak jest naprawdę. Otóż zadbanie o dziecko, uporządkowanie domu, przygotowanie obiadu, realizacja własnych celów i przy tym znalezienie chwili na odpoczynek, to codzienna walka z czasem i własnymi możliwościami.

Na blogach parentingowych można dowiedzieć się sporo o:
• wychowaniu dziecka,
• zdrowym odżywianiu,
• modzie i urodzie,
• pogodzeniu obowiązków domowych z aktywnością fizyczną,
• podróżach.

Można się przy nich wzruszyć, pośmiać i wyrazić żal, kiedy macierzyństwo bywa ciężkie, a nikt z najbliższego otoczenia tego nie rozumie.

Dlaczego z blogami parentingowymi mam na pieńku?

Do niedawna śledziłam kilka z nich. Sytuacja się zmieniła, gdy autorzy tychże blogów stali się „specjalistami od wszystkiego”, a w szczególności od leczenia dzieci. Nie neguję artykułów o poprawianiu odporności – temat jest przyjemny i na ogół nieszkodliwy.

Schody się zaczynają, gdy blogerzy podejmują się tematów leczenia gorączki, schorzeń skórnych, antybiotyków czy szczepień.

Sama realizacja tematu może być ciekawa. Prawdziwe zagrożenie pojawia się jednak pod artykułem – w komentarzach.
Pewnego razu zagotowało się we mnie, kiedy pod artykułem o leczeniu gorączki u dzieci, niektóre mamy wyznawały, że u ich maluchów świetnie działa Pyralgina, a Aspiryna nie jest tak szkodliwa, jak niektórzy mówią. W wypowiedziach pojawiało się wiele niedomówień i błędnych informacji. Co na to autor bloga? Nie korygował i nie reagował. Po pierwsze, nie miał wystarczającej wiedzy by to robić, a po drugie – najważniejsze, nie czuł na sobie odpowiedzialności za czyjeś zdrowie. NIE ZOBOWIĄZYWAŁ GO DO TEGO ZAWÓD. Wystarczyło, że w każdym medycznym artykule umieścił „skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą”, a reszta niech się dzieje, co chce.

Gdzie szukać informacji?

Będę negować każdy artykuł pro-medyczny na blogu parentingowym. Autor nie ma kompetencji, by udzielać porad w zakresie leczenia. I od razu zaznaczam, że nie przemawia do mnie argument „artykuł został skonsultowany z lekarzem”, skoro w obszarze komentarzy dzieje się koszmar. Zamiast tego, Drodzy Czytelnicy, jeśli nie macie możliwości bezpośredniego spotkania ze specjalistą, korzystajcie z wiarygodnych portali medycznych – na niektórych z nich są konsultacje on-line. Możecie również prosić o konsultację blogerów z zakresu zdrowia. Coraz więcej lekarzy, dietetyków i fizjoterapeutów ma swoje platformy i służą pomocą.
blogi parentingowe zagrożenia, blogi parentingowe zagrożenia, blogi parentingowe zagrożenia

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

• Leczenie gorączki u dzieci. Leki, których nie wolno podawać
• Paracetamol – zagrożenia dla Twojego dziecka
• Dziecko to nie mały dorosły! Leczenie dzieci. Różnice we wchłanianiu leków
• Dziecko to nie mały dorosły! Leczenie dzieci. Różnice w dystrybucji, metabolizmie i wydalaniu leków
blogi parentingowe zagrożenia, blogi parentingowe zagrożenia, blogi parentingowe zagrożenia

  1. bastalena 31 marca 2017 o 11:47

    Osobiście też nie znoszę tych dobrych rad. Staram się ich unikać i sama ich nie udzielam. Jeśli już, to muszę być ich pewna i zawsze zaznaczam, że to tylko “w moim przypadku”.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 2 kwietnia 2017 o 13:45

      Bardzo słusznie! Serdecznie pozdrawiam.

      Odpowiedz
  2. Iza 31 marca 2017 o 13:55

    Sama prowadze blog parentingowy ale jestem zdecydowanie przeciwna publikacji postow na temat zwalczania goraczki czy leczenia maluchow lekami bez recepty. Mysle, ze kazdy rodzic powinien miec cos w glowie i jednak opierac sie na opinii lekarza.

    Odpowiedz
  3. Lulaaaa 2 kwietnia 2017 o 10:54

    Nie rozumiem fenomenu blogów parentingowych. Od dawna irytuje mnie “wszechwiedza”, byzkrytyczność i pewność swoich racji autorów blogów. O ile dotyczy to banalnych tematów to ok, ale faktycznie jak dotyka to tematów medycznych to jest to po prostu niebezpieczne. A wiele blogerek jest “znawcami” szczepień, diet itp. To powinno być karalne.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 2 kwietnia 2017 o 13:40

      Ach te szczepienia – są zwolennicy i przeciwnicy. To temat tak burzliwy jak aborcja czy eutanazja. W innych krajach szczepienia są dobrowolne i nie ma takiego szumu. W Polsce szczepienia i epidemie nadal robią furorę w mediach i, jak widać, zbierają widownię na blogach 😉 😉 😉 Aby się wypowiadać, warto mieć na ten temat wiedzę medyczną, a nie tylko bazować na tym, co się usłyszy.

      Odpowiedz
  4. Lulaaaa 2 kwietnia 2017 o 11:01

    Już nie mówię, że wiele artykułów na poczytnych blogach jest sponsorowana i zawiera lokowanie produktu. Czasami autor przyznaje, że dostał coś do testowania, ale najczęściej to po prostu wciskanie ludziom badziewia, zwykłe oszustwo, zwłaszcza że akurat komentarze podważające racje autora bloga są usuwane.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 2 kwietnia 2017 o 13:33

      Blog to dla autora “sacrum”, dlatego autor dba o jego nieskazitelny wizerunek. Dziwi mnie tylko, że skoro blogerzy podejmują kontrowersyjne tematy, to nie dają zezwolenia na dyskusję i krytykę. Każdy powinien mieć prawo się wypowiedzieć!

      Odpowiedz
  5. Troskliwamama 2 kwietnia 2017 o 12:04

    Sama jestem Mama i raczkuje ze swoim blogiem, ale od medycznych spraw raczej bede trzymac sie z dala. Raczej wole pisac o rzeczach, na ktorych sie znam i ktore sama sprawdzilam. Moze to o czym mowisz bylo postem sponsorowanym. Niektorzy za pieniadze napuza wszystko o wszystkim

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 2 kwietnia 2017 o 13:29

      Troskliwamama, całkiem możliwe. Czasem trudno na pierwszy rzut oka odróżnić post sponsorowany od zwykłego. Ważne, aby każdy był dobry w swojej dziedzinie i tylko w niej się poruszał. Leczenie zostawmy medykom, samochody mechanikom, a komputery informatykom. Wtedy nikt nie będzie musiał po drugiej osobie korygować błędów.

      Odpowiedz
  6. Mama w Barcelonie 3 kwietnia 2017 o 10:52

    Zgodzę się z Tobą. Uważam, że na blogu (nie tylko parentingowym) powinno pisać się na tematy, na które jest się w stanie samemu wypowiedzieć bez szukania informacji w internecie. Bo co mi po takim poście, jeśli sama mogę wpisać w google i wyskoczą te same informacje zebrane przez kogoś w spójną całość? A gdy ktoś zada konkretne pytanie, zaczynają się schody. Skupmy się na tym, na czym się znamy, jeśli puszczamy to w świat 🙂

    Odpowiedz
  7. Wawrzyn 3 kwietnia 2017 o 11:10

    Śledzę niektóre blogi, w tym parentingowe. Nie mam wielkich zarzutów to prowadzących te blogi – jak mi nie pasują, to ich nie czytam, a z komentarzami jest ten sam problem co z niektórymi forami – jedynie krytyczne myślenie nas jest w stanie uratować.

    Muszę jednak przyznać, że “wszystkowiedzenie” blogerów czasem mnie uwiera jak nierozchodzone buty i to jeden z powodów, dla których z nich czasem rezygnuję. Medycznych rad nie biorę do siebie – chyba, że naprowadzą mnie na nowy temat to się tym interesuję i zaczerpnę informacji u bardziej kompetentnych osób.

    Odpowiedz
  8. Agni 3 kwietnia 2017 o 22:25

    Ja prowadzę bloga parentingowego i nie przyszło mi do głowy pisać notek w tematach “fachowych” właśnie dlatego że się nie znam…

    Odpowiedz
  9. Martyna 4 kwietnia 2017 o 11:14

    Masz racje, zgadzam się z tym co mówisz. Ja też jestem sceptycznie nastawiona do tych blogów. Oczywiście są fajne, blogi paretingowe gdzie pisane są rzetelne teksty. Jednak przewaga to są takie o treść zupełnie nieznaczącej czy też błędnej. Można pisać o tym jak się wychowuje dziecko jednak niekoniecznie o tym jak powinno się leczyć gorączke jeśli nie jest się specjalistą….

    Odpowiedz
  10. Kamil 17 kwietnia 2017 o 22:46

    Nie rozumiem dlaczego zostałem wymieniony w tym temacie.

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 18 kwietnia 2017 o 14:36

      Witaj Kamilu!
      BLOGOJCIEC.PL został wymieniony w artykule ze względu na artykuły o szczepieniach dzieci. Uważam, że jako osoba będąca z wykształcenia nauczycielem matematyki i informatyki, nie powinieneś poruszać na swoim blogu kwestii medycznych.
      Aby wypowiadać się na dany temat, trzeba:
      • mieć ogólną wiedzę, którą nabywa się na studiach (studia na medyczne trwają 5-6 lat),
      • zdobywać doświadczenie w zawodzie,
      • mieć kontakt z lekarzami, farmaceutami, a nawet chemikami i biologami,
      • dokształcać się w swojej profesji,
      • być na bieżąco z publikacjami naukowymi,
      • wykazywać postawę wychowawczo-dydaktyczną ukierunkowaną na dobro pacjenta.
      Tak samo jak ja nie mogłabym wypowiadać się na tematy, na których Ty się znasz, czyli rozprawiać o kwestiach pedagogicznych, kwestionować wymagania programowe, jakość podręczników czy sposób oceniania w zakresie matematyki i informatyki, tak samo uważam, że tematy medyczne powinny zostać zarezerwowane dla specjalistów. Nie wystarczy zgłębić dany temat przez 2-3 tygodnie i twierdzić, że jest poprowadzony rzetelnie. Medycyna to codzienne pogłębianie wiedzy oraz poszukiwanie i aktualizowanie źródeł informacji.

      Wiem, że blogi zostały stworzone po to, by można było przedstawić subiektywne podejście do danego tematu. Temat szczepień jest obecnie bardzo kontrowersyjny. W Internecie powstała burza po tym, gdy osoby, które przeczytały Twój artykuł oraz zakwestionowały statystyki i źródła, zostały zablokowane i pozbawione możliwości wyrażenia zdania w komentarzach. Z punktu blogosfery – nie przeszkadza mi to, z punktu medycznego – tak robić nie wolno. Zawody medyczne opierają się na wyrozumiałości, cierpliwości i postawie edukacyjnej wobec pacjenta. Jeśli pod artykułem o szczepionkach otrzymałeś wyrazy sprzeciwu, należało ten sprzeciw zakwestionować i poprzeć kontrargumentami w postaci bibliografii. Blokowanie użytkowników (w tym przypadku PACJENTÓW!) uważam za samolubną chęć pozostawienia swojego artykułu nieskazitelnym pod względem wizerunku i jednostronnym pod względem treści.

      Odpowiedz
      • KASANIA 5 maja 2017 o 13:32

        Brawo, oto całe sedno zachowania niektórych blogerów. Podejmując się prowadzenia przestrzeni do dyskusji, bo tym dla mnie jest każdy blog, należy liczyć się z odmiennym zdaniem czytelników. I szanować je. Zwłaszcza, gdy dotyczy to tak delikatnego i kontrowersyjnego tematu, jak szczepienia, gdzie odmienne zdanie łączy się często z bólem i tragedią spowodowaną powikłaniami poszczepiennymi.

        Odpowiedz
      • Ania 5 maja 2017 o 13:34

        Na ojciecblog, pod tematem szczepień napisałam grzeczny komentarz, że decyzja szczepieniach jest bardzo trudna i niesie różne konsekwencje. Moje drugie w pełni wyszczepione dziecko miało zapalenie mózgu po iniekcji na półtora roku i córka straciła wszystkie zdobyte wcześniej umiejętności. Komentarz został usunięty a ja zablokowana. Kompletny brak profesjonalizmu 🙁 jak się porusza temat i zostawia się pod nim tylko pozytywne komentarze.

        Odpowiedz
  11. okiem-mamusi.pl 20 kwietnia 2017 o 14:35

    Poruszyłaś bardzo ważną kwestię. Mnie krew zalewa jak widzę kolejnego posta o “leczeniu” u osób które z leczeniem mają niewiele wspólnego albo autorkę bloga parentingowego w reklamie leku dla dzieci … Ja bym nie wzięła na barki swojego sumienia zdrowia czyjegoś dziecka którego mama szuka pomocy na moim blogu.

    Odpowiedz
  12. Pau Elegancka 20 kwietnia 2017 o 22:31

    Agnieszka, masz rację. Są tematy, których przez wzgląd na brak wiedzy czy też kompetencji nie powinno się ruszać.

    Odpowiedz
  13. Marta 21 kwietnia 2017 o 10:19

    To prawda i czym piszesz ja bym dodała jeszcze jedno, to że blogerzy parentingowi czesto reklamują różne środki farmakologiczne i zwyczajnie robią im reklamę

    Odpowiedz
  14. Gośka 5 maja 2017 o 13:12

    Zgadzam się z każdym słowem. Niestety mam przykre doświadczenia w kwestii szczepień. Mam dwoje dzieci i obydwoje dzieci miały powikłania po szczepieniach, w tym syna NOP ciężki. Irytuje mnie bardzo gdy słyszę epitety typu: antyszczepionkowcy, proepidemicy, mówi się o nas rodzicach dzieci z NOP, że jesteśmy nieodpowiedzialni i stwarzamy zagrożenie…dlaczego? Dlatego, że nasze dzieci doznały powikłań i mówimy o tym głośno. Na każdym blogu, który porusza temat szczepień jesteśmy obrażani. Blogerzy nie usuwają tych komentarzy, pozwalają wręcz na taką “nagonkę”. Usuwane są komentarze gdy ktoś wyrazi sprzeciw w kwestii szczepień. Ja ostatnio zostałam nazwana antywackiem tylko dlatego, że zapytałam dlaczego toleruje się takie epitety i czemu to ma służyć. Posypały się teksty w stylu, że my rodzice dzieci, którzy już nie szczepimy jesteśmy jak zaraza, jak Jehowi…! Powikłania poszczepienne to dramat dla wielu rodzin. Tym bardziej bolesny gdy rodziny dostają wezwania zatytułowane : grzywna w celu przymuszenia do wykonania szczepienia. Jak można tworzyć “artykuły” na temat szczepień i pozwalać na nagonkę? Dziękuję, że poruszylaś ten temat ponieważ jest to niestety poważny problem dla wielu rodziców. Sama zwątpiłam w system szczepień gdy syn doznał ciężkich powikłań… zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie dzieci mają powikłania. Jednak są takie sytuacje. Rodzice widząc kolejne artykuły mówiące o dobroczynności szczepień, kompletnie ignorując przy tym problem powikłań, czują się podwójnie pokrzywdzeni. Dodatkowo ich komentarze są blokowane, zanim jednak tak się stanie blogerzy pozwalają na to aby na takich rodziców wylać “wiadro pomyj”. Coraz więcej jest pseudo artykułów pisanych przez różnych blogerów. Stają się “ekspertami” nie biorąc odpowiedzialności za to co dzieje się później w dyskusji.

    Odpowiedz
  15. Ewa 5 czerwca 2017 o 22:53

    Jestem mamą która sama wyleczyła córkę z bardzo silnej alergii skórnej – sama naturalnymi metodami – dlaczego zatem nie mam prawa podzielić się swoją wiedzą z innymi ….? wykształcenie medyczne dla wielu pseudo lekarzy jest tylko ochronką bo będąc oficjalnie lekarzem nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za polecane oficjalne terapie i ich skutki na pacjentach … to że ktoś nie ma wykształcenia medycznego nie oznacza że nie może się wypowiadać o tym jak się wyleczył, co stosuje, co poleca etc …

    na studiach medycznych nie uczą o witaminach, naturalnych sposobach leczenia i wzmacniania organizmu, nie uczą się o sile umysłu i podświadomości na nasz organizm – uczą się za to jaki chemiczny środek przepisać na określony objaw u pacjenta, ignorując i nie dochodząc do źródła problemów ….

    Nie bronię tu blogów wymienionych przez autorkę – uważam jednak, że każdy ma prawo dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem bez względu na wykształcenie – a inteligentny czytelnik na 100% procent wyłapie sponsorowane artykuły i manipulacyjne teksty.

    Odpowiedz
    • Maciej 11 listopada 2017 o 19:42

      Prostuję – Będąc przyszłym farmaceutą, obecnie na IV roku studiów odbyłem zajęcia z botaniki farmaceutycznej oraz farmakognozji, na której poznałem zarówno rośliny lecznicze tradycyjne i “nowo odkryte” jak i ich metabolity, które to bezpośrednio wykazują właściwości lecznicze. Zostały także przedstawione mechanizmy, wskazania, przeciwskazania i działania niepożądane, metody ekstrakcji, podania i tym podobne. Na zajęciach z Bromatologii, nauki o żywności uczą o nie tylko witaminach, ale także o szczegółowym wpływie danych składników pokarmowych na zdrowie, możliwości terapii dietą i inne, opierając się także na najnowszych doniesieniach i publikacjach. Na licznych fakultetach omawiane były metody leczenia “tradycyjnego, roślinnego”. Obalam zatem mit że na studiach nie uczą o takich rzeczach. Dodam że nie są to zajęcia “mniej ważne” – nacisk jest taki sam, jak na innych.

      Odpowiedz
  16. Monika z Bebe Talent 11 lipca 2017 o 13:21

    Wiesz co… sama prowadzę blog o tematyce parentingowo-edukacyjnej. Ale tematyka jest tutaj słowem kluczem. Nie zajmuję się i nie zamierzam opisywać w postach zagadnień, dotyczących zdrowia dzieci, aczkolwiek sporo na ten temat wiem. Również o obniżaniu gorączki, czy raczej tego, dlaczego nie powinno się tego pochopnie robić. Zresztą dokładnie tej nocy mieliśmy lekcję poglądową od pracowników służby medycznej, kiedy wezwaliśmy karetkę do naszej małej. Ratownicy medyczni zapytali: czego państwo od nas oczekują? Po czym nie zbliżając się do dziecka zalecili nam co cztery godziny podawanie wymienne ibuprofenu z paracetamolem. Ręce opadają.

    Odpowiedz
  17. Marta Kalinowska 13 listopada 2017 o 10:25

    goraczki sie nie leczy tylko zbija w ekstremalnych przypadkach, bo nie jest to choroba tylko objaw walki z choroba, pani farmaceutko. Nie zgadzam sie z artykulem, dlaczego niby rodzice maja nie pisac o sposobach leczenia swoich dzieci? rodzice maja najwieksze kompetencje do leczenia swoich dzieci, bo nawet gdy ich nie maja to natychmiast ucza sie, porownuja, oczywiscie pytaja lekarzy (tak, tych alf-omeg pytaja i otrzymuja czasem wykluczajace sie zalecenia) sprawdzaja tysiace razy, ich motywacja do wyleczenia dziecka jest najwieksza. myslalam ze krytyka blogow parentingowych bedzie dotyczyla sponsorowanych artykulow, a tu prosze. ciekawe czy autorka jest mama…

    Odpowiedz
    • Agnieszka Raczkowska 13 listopada 2017 o 11:18

      Jestem świadomą mamą, która wie, że blogi parentingowe, to nie jest źródło wiedzy medycznej. Twoje stwierdzenie “rodzice maja najwieksze kompetencje do leczenia swoich dzieci, bo nawet gdy ich nie maja to natychmiast ucza sie, porownuja, oczywiscie pytaja lekarzy” jest absurdalne. Rodzice najlepiej znają swoje dzieci, natomiast nie mają największych kompetencji do ich leczenia. Nie wyleczą samodzielnie zapalenia płuc, grzybicy i innych poważnych chorób, które sprawią, że zdrowie dziecka zostanie zdewastowane. Jeśli lubisz eksperymentować na swoim dziecku, mając za wzór blogi parentingowe, to Twoja sprawa. Wiedz, że autorzy tych blogów mogą wypowiadać się jedynie o sposobach leczenia ich własnych dzieci, natomiast nie mają ogólnego zarysu sytuacji i nie doradzą, jak należy zachować się przy komplikacjach. Na pewno podstawą ich artykułów nie są akademickie książki pediatryczne.
      Co do tematu, jaka jest rola gorączki, rozpisałam się w artykule “Jak szybko i skutecznie wyleczyć przeziębienie?” Warto przed napisaniem komentarza zrobić porządny research na moim blogu, droga Marto.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *