Wpływ reklam farmaceutycznych na dzieci

wpływ reklam farmaceutycznych na dzieci

Czy aby na pewno grzybica pochwy to dobry temat przy niedzielnym obiedzie? Obecnie połowa reklam telewizyjnych dotyczy dostępnych bez recepty farmaceutyków, wyrobów medycznych, a także suplementów diety (w tym specyfików wspomagających odchudzanie oraz witamin). Oczywiście, nie ma w tym nic złego – każda stacja telewizyjna musi na siebie zarabiać, a nie ma lepszego sposobu na pozyskanie funduszy, niż reklamodawcy. Paracetamol na ból głowy i magnez na skurcze – jakby nie patrzeć, większość przekazów handlowych nie budzi większego zgorszenia. Ot, po prostu kolejna reklama.

Niestety, od pewnego czasu można zaobserwować zatarcie się pewnych granic…

Między dwoma odcinkami swojego ulubionego, telewizyjnego serialu dowiesz się:

  • jaki jest najlepszy lek na grzybicę pochwy,
  • jaki jest najlepszy lek na zaparcia i wzdęcia, biegunki i wymioty,
  • jak szybko i bezboleśnie pozbyć się hemoroidów,
  • co zrobić, gdy się chce, a już się nie może (reklamy dla panów),
  • jak ujędrnić biust, pozbyć się cellulitu i zwalczyć rozstępy,
  • jakie podpaski pozwolą ci przetrwać dzień, dwa, siedem bez najmniejszego uczucia dyskomfortu,
  • które tampony wybrać, w zależności od wielkości…
  • o zwiększających doznania seksualne prezerwatywach w kolorze tęczy,
  • o cudownych suplementach, które w tydzień pozwolą nam zrzucić całą tkankę tłuszczową,
  • o cudownych pampersach, które po całym dniu nadal są suche (jak to w ogóle możliwe?).

Wbrew pozorom takowych reklam nie jest mało. Na powyższej liście zabrakło łupieżu i grzybicy paznokci, nadmiernego potu i problemów z nietrzymaniem moczu. Niejednokrotnie słyszałam: „Męczy Cię to, co puszczają w TV? Nie włączaj telewizora i po sprawie!” Coś w tym jest. Przyznam się, że obecnie sprawdzam wiadomości w Internecie, pomijając tę całą lekko niesmaczną, a czasami infantylną „farmaceutyczną szopkę”.

Ale co mają powiedzieć rodzice, których pociecha usilnie chce obejrzeć bajkę?  Chcesz czy nie – Twój maluch będzie oglądać telewizję. Skupmy się zatem na często pomijanym problemie: na wpływie reklam farmaceutycznych na chłonny niczym gąbka umysł małego człowieka.

Boli mnie głowa – na pewno mam raka!

Reklamy lekarstw i wszystkich innych „lekopodobnych” preparatów emitowane są na każdym kanale. O tym, jaki wpływ mają reklamy na dorosłą (w pełni świadomą) jednostkę, na pewno zdajesz sobie sprawę. Bazujące na emocjach przekazy reklamowe nie tylko oddziałują na Twoje decyzje zakupowe, ale również mogą wpędzić Cię w lekomanię.

„Samodiagnozowanie” przychodzi nam niezwykle łatwo. Po co nam dobra dieta czy sport – magiczny suplement dostępny jest w każdej aptece! Więc kupuj, kupuj i jeszcze raz kupuj. Jeśli reklamy mają tak wielki wpływ na nas – dorosłych – to jaki wpływ mają na ufne dzieci?

Jak zrobić z dziecka pozbawioną wyobraźni małpkę?

„Nie każde złoto, co się świeci” i… „Nie każdy cukierek, co jest kolorowy…”. Z badań przeprowadzonych przez Katedrę Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że dzieci uwielbiają reklamy. Dlaczego? Bo dłuższe bajki czy programy edukacyjne wymagają większej koncentracji. Większość maluchów zna na pamięć treść najpopularniejszych przekazów reklamowych. Katedra Psychologii Wychowawczej KUL udowodniła, że oglądane przez dzieci reklamy stanowią dlań bardzo silny bodziec – wywołują wiele uczuć, emocji i skojarzeń. Szczególnie niebezpieczne w tym kontekście są reklamy skierowane bezpośrednio do młodego widza. Od najmłodszych lat rodzice powtarzają swoim pociechom: „Pan doktor chce Ci pomóc”, „Należy szanować starszych”, „Marchewka ma dużo witamin”. Kiedy więc w telewizji pojawia się starszy lekarz zachwalający mieszankę witaminową dla najmłodszych (a do tego jeszcze w jakimś fikuśnym kształcie), to ufne dziecko jest przekonane, że mówi prawdę!

Dzieci od najmłodszych lat bezkrytycznie przyjmują przekazywane przez telewizję informacje o cudownych środkach, wyjątkowych lekach i magicznych suplementach w formie żelek-misiów, porzucając całkowicie samodzielne myślenie. Nic więc dziwnego, że tak wiele już nastolatków ma problemy z koncentracją uwagi, nie wspominając już o jakiejkolwiek refleksji nad treścią, z którą na co dzień się styka (czy to zadania domowego, filmu, książki, bajki, piosenki, czy też słów koleżanki). Wskazuje się również, iż reklamy oddziałują negatywnie na prawidłowy rozwój słownictwa i wymowy.

U Ciebie wywoła nudności, a Twojego dziecka śmierć!

„Prostamol Uno – jak prosto być mężczyzną” – jeszcze kilka lat temu nie było dziecka, które znałoby reklamę popularnego leku dla mężczyzn. Teraz szacuje się, że dzieci spędzają na oglądaniu reklam ponad trzy godziny tygodniowo, oglądając bajki i reklamy.

Reklamowanie witamin pod postacią kolorowych misiów, owocowej oranżadki czy kosmicznych tabletek z zabawką w zestawie może mieć poważne konsekwencje. Uczenie dzieci, że jedna pastylka poprawia pamięć, druga dostarcza witamin, a inne niwelują wzdęcia, łagodzą ból etc., sprawia, że maluch bez zastanowienia sięga po kolejne apteczne specyfiki. Któż z nas nie zna Vibovitu? Owocowy proszek zawsze najlepiej smakował na sucho. Nie ma nic złego w podkradaniu Vibovitu z szuflady rodzica. Wielu uważa, że jest to na swój sposób urocze. Pewnego dnia ten sam maluch może sięgnąć po inne kolorowe preparaty. Na pewno zdarzyło Ci się zostawić na stole, w sypialni czy na blacie w kuchni tabletki, które łykasz na co dzień. Co zrobisz, gdy zainteresuje się nimi Twoja pociecha? A na pewno się zainteresuje. Przecież lekarz w telewizji powiedział, że „witaminki są dobre, a że mama bierze witaminki, bo chce być zdrowa, więc ja też je wezmę”. Tabletki przeciwbólowe i tabletki antykoncepcyjne, leki na przeziębienie i grypę, tabletki uspokajające i nasenne, suplementy diety, spalacze tłuszczu, a nawet hormony – to wszystko znajdziemy we własnym domu.

Od kolorowych misiów do lekomana krótka droga

O negatywnych konsekwencjach wynikających z oglądania reklam farmaceutycznych przez dzieci można napisać książkę. I to wielotomową. Reklamy – w szczególności te dedykowane najmłodszym – bazują na ich łatwowierności i podatności na wpływy. Techniki manipulacyjne stosowane przez marketingowców nie tylko naruszają prawa dzieci i rodziców, ale również uwłaczają ludzkiej godności. Młody człowiek od samego początku przybiera postawę konsumpcyjną i staje się łakomy na kolorowe, witaminowe pastylki. Oczywiście, wraz z upływem lat to się nie zmienia. Jako dorosły zaczyna sięgać po inne leki. Zamiast zmienić tryb życia, dietę czy niezdrowe przyzwyczajenia, to woli sięgnąć po pigułkę.

Po co ćwiczyć, gdy są spalacze tłuszczu?
Po co wychodzić na świeże powietrze, gdy można wziąć tabletkę na ból głowy?
Po co rozmawiać o swoich uczuciach, jak wystarczy wziąć tabletkę uspokajającą i „zapomnieć o problemach”?
Po co rozłożyć naukę w czasie, gdy dzień przed egzaminem można wziąć tabletkę pobudzającą?
Po co dbać o siebie, gdy można wziąć tabletkę przeciwgrzybiczną/na erekcję/powiększającą biust?

Te negatywne zwyczaje stanowią efekt nadmiernej ilości reklam farmaceutycznych we wczesnym stadium życia.

Wpływ reklam farmaceutycznych na dzieci – WNIOSKI

Młody umysł dziecka całkowicie wierzy sugestiom zawartym w reklamach, mając poważne trudności z odróżnieniem fikcji od rzeczywistości. Co zatem powinieneś zrobić, aby konsekwencje oglądania reklam nie dotknęły Twojego dziecka? Moja rada – oglądaj telewizję razem z dzieckiem, wymieniając przy okazji myśli na temat tego, co zobaczyliście na ekranie. Tłumacz swojemu dziecku, że lekarstwa może zażywać tylko wtedy, gdy otrzyma je od rodzica. W żadnym innym wypadku! Zabraniaj podkradania tabletek z szuflady lub przyjmowania od rówieśników.  Pamiętaj, że o ile suplement z chlorellą nie zrobi nikomu większej krzywdy, o tyle kilka tabletek Aspiryny otwiera dla Twojego dziecka przejście na tamten świat.

mgr farm. Agnieszka Raczkowska


Zapisz się na Newsletter, a otrzymasz na maila hasło do strony z bezpłatnymi materiałami!

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych oraz akceptuję Politykę prywatności. Pamiętaj, że zawsze możesz wycofać swoją zgodę na korzystanie z Newslettera „Pułapki w Aptece”

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:

  1. Spirulina 21 czerwca 2018 o 20:22

    Koncerny farmaceutyczne maja coraz wiekszy wplyw nie tylko na dzieci ale i na doroslych, co zaczyna byc niestety bardzo niebezpieczne.

    Odpowiedz
  2. Sylwia R 21 czerwca 2018 o 20:51

    U mnie malo co oglada sie telewizji… Na szczescie 🙂 jakos nie przepadamy… Telewizor jest ale to tak przy porannej kawie czy wieczornym filmie 🙂

    Odpowiedz
  3. Agata 22 czerwca 2018 o 09:08

    Niesamowity wpis, udostępniam!

    Odpowiedz
  4. TosiMama 22 czerwca 2018 o 09:13

    Reklamy w telewizji przeżyję, gorzej z tymi radiowymi…

    Odpowiedz
  5. Pau Elegancka Tracz 22 czerwca 2018 o 13:57

    Moje dzieci nie oglądają telewizji, jeśli bajki to tylko na netflix, a tam nie ma reklam, ale czasami słuchami w radio tych cudów, i to jest serio masakra

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Agnieszka Raczkowska
Witaj

Nazywam się Agnieszka Raczkowska i jestem magistrem farmacji. Chciałabym Ci pokazać, w jaki sposób świadomie wybierać preparaty w aptece, by unikać podstawowych błędów w leczeniu. Od dzisiaj z moją pomocą zadbasz o siebie i swoich najbliższych.

zBLOGowani.pl